Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
Blog nie aktywny. Dodaj notkę aby usunąć tą informację oraz reklamy w treści bloga
Wszystko ma swój początek i koniec...

.:Księga Gości:.
Zostaw swój własny cień...
Spójrz na cienie aniołów...

.:Licznik:. 156469

.:Mój avatar:.

Pomóż mi latać, użycz mi swoich skrzydeł...

.:O mnie:.
Ja? Hmm...Dużo można mówić. Czasami delikatna, miła i wrażliwa, a czasami nie do wytrzymania. Jestem wysoką blondynką o niebieskich oczach. Myślę że mój wiek nie gra zbyt dużej roli, i tak co roku jest inny. Uprawiam różne sporty, ale głównie siatkówkę. Lubię słuchać Tokio Hotel, Pussycat Dolls i Gosi Andrzejewicz.

.:I co potem...?:.


.:To już nie wróci....:.
2008
Potem nad sadem rozbłyśnie, sierpień rumiany jak wiśnie...
A lipiec przysiądzie na lipie, miodowym kwiatem posypie, zapachnie żniwem i żytem.
A potem stanie przed domem czerwiec z koszykiem poziomek...
Ciepły deszczyk każdą kroplą, rozwija dokoła. Z pąków - kwiaty, z listków - liście, z ziółek - bujene zioła.
Kwiecień stary pleciuga same bajdy plecie: że to kotki za płotem, a to....bazie przecież.
Nad rzeką wierzby chylą głowy, wsłuchane w poszum mętnej wody. Dumają o czymś w dzień marcowy, okryte płaszcze niepogody...
Bałwanki, sanki, sasanki, ciepły wiatr wydmie firanki - i już się wiosna pokaże.
Nowy Rok. Dwa krótkie słowa - i już wszystko będzie od nowa...
2007
Deszcz zacina, wiatr dokucza. Pustka, smutek dziś w ogrodzie...
Ech, pora kolorowa, błyszcząca, kasztanowa...
Jeszcze lato nie odeszło, a jesień już bliska. Wrzesień milczkiem borowiki skrył we wrzosowiskach...
Potem nad sadem rozbłyśnie, sierpień rumiany jak wiśnie...
A lipiec przysiądzie na lipie, miodowym kwiatem posypie, zapachnie żniwem i żytem.
A potem stanie przed domem czerwiec z koszykiem poziomek...
Ciepły deszczyk każdą kroplą, rozwija dokoła. Z pąków - kwiaty, z listków - liście, z ziółek - bujene zioła.
Kwiecień stary pleciuga same bajdy plecie: że to kotki za płotem, a to....bazie przecież.
Nad rzeką wierzby chylą głowy, wsłuchane w poszum mętnej wody. Dumają o czymś w dzień marcowy, okryte płaszcze niepogody...
Bałwanki, sanki, sasanki, ciepły wiatr wydmie firanki - i już się wiosna pokaże.


.:Czas:.


.:Dzień:.


.:Adopcje:.


.:Według was:.
Najprzystojniejszym chłopakiem z zespołu jest Bill
Najlepszym teledyskiem jest "Durch den Monsun"

.:Ulubione:.












.:Linki:.
.:Inne:.
Tejemnice naszego świata
Bluzgacz
.:Powiadamiam o notach:.
My world my dreams
^^Tokio Hotel immer und immer ich wanna^^
...::Opowiadanie::...
Życie to najbardziej zdumiewająca bajka...
Tokio Hotel
Komm und hilf mir fliegen
Napisane Moim Charakterem...
***The BuTTerfliez***
Sheep world...
Klucz do mojej duszy
Ich muss durch den monsun...
Nie wiesz, nie wiesz, nie rozumiesz nic
Miłość stulecia
.:Stronki zespołów:.
Gosia Andrzejewicz
Doda
Tokio Hotel
The Pussycat Dolls
Kelly Clarkson
Shakira
LaFee
Linkin Park
Eminem
Vanilla Ninja
.:Tokio Hotel:.
Fan Club TH
Super opo o TH
Blożek Karoliny
Drugi blog Karoliny
Trzeci blog Karoliny - szablony
Szablony z TH
Blog Asi


.:Wiersze:.

Ona i On, Nie żona, nie mąż, Lecz para kochanków namiętnych. Ona czuje wciąż lęk i obawia Go się, Ale On wszystko zwycięży. On i Ona, Ból i żądza nieskończona Zmysłowo błądzi po Niej palcami. Ona nie chce, nie może, Chyba Bóg jej nie pomoże, Bowiem On skłuwa Ją ciała łańcuchami. Co dzień, co noc Idą razem krok w krok Zrywać pełne miłości grona. On spragniony jej ciała, Ona Nim już pijana Pada znów w czułe ramiona

.:Muzyka:.
Często pytacie jaka była wcześniejsza muzyka na blogu. Oto historia muzyki mojego bloga:
1. Piotr Rubik - Rubikon
2. Inon Zur - Tragic Love
<bgsound src="http://www.inonzur.com/audio/mp3/lineage2_tragiclove.mp3" loop=true>

Lay
Lay by Penalty

More?==>click!
Informacje
1. Wszystko co tu zamieszczam jest jedynie wytworem mojej wyobraźni!
2. Kiedy następna nocia? - Nie wiem, więc nie pisz do mnie z tym pytaniem.
3. Masz pomysł na rozwinięcie akcji lub chcesz poprostu pogadać? - Z tym możesz pisać :D
4. Dodajesz mnie do ulubionych - ja dodaję Ciebie.
5. Chcesz być powiadamiany o newsach? - Wpisz się w księdze. || TERAZ NIE POWIADAMIAM Z POWODU BRAKU CZASU! ZAINTERESOWANYCH PRZEPRASZAM!
UWAGA! O notkach informuję was w komętach na waszych blogach, więc ważne jest żeby podać ich adres. Dlatego dokładnie czytajcie komy!

~***~

Wszystko ma swój początek i koniec...

Ehh... Kochani, jest mi strasznie ciężko. Notkę piszę naprędce, bo za chwilkę wychodzę z domu i jadę do Chorwacji... To już ostatni odcinek na tym blogu. To dla mnie bardzo emocjonalne i osobiste przeżycie. Przywiązałam się do Kate... I do Billa. Blog zmienił w moim życiu bardzo wiele i na pewno wiele w nie wniósł. Zmienił się nieco mój styl pisania, ja sama się zmieniłam. Byliście świadkami kształtowania mojej osobowości i osobowości Kate. Bardzo wam wszystkim za to dziękuję. Ten blog był... jest, póki co najlepszym jaki udało mi się stworzyć. Mam nadzieję, że następny będzie równy temu. >Tutaj< link do niego. Dziękuję wszystkim, którym udało się wytrwać z Kate do samego końca. Mam nadzieję, że wszystkim się podobało i... przepraszam, rozkleiłam się. Po prostu kocham to co robię i to, co tu tworzyłam. Nie przedłużajmy. Ostatni odcinek:
Rozdział LIX
Weszliśmy do sali tronowej, a Bill dumnie usadowił się na wielkim, złotym krześle. Przeszłam się najpierw za Nico po sali, zanim ten podbiegł do taty. Zmęczona opadłam na wyłożone czerwonym jedwabiem krzesło - mój własny tron. Westchnęłam i wzięłam malucha na kolana. Radośnie machał rączkami do ludzi przychodzących do sali.
- Nico, nie wierć się tak. Nico! - Skarciłam go.
Załkał.
- Mamaa! Nie chcem, nie, nie! Ja macham Panu... Widzis mama? Widzis? - Pytał z nadzieją.
- Widzę Kochanie. Ale uspokój się.
- Ale Pan mi nie odmachujee! - Wrzasnął, zanosząc się płaczem.
Mężczyzna zdążył już zamknąć za sobą wielkie, dębowe drzwi, więc mały przestał płakać i przytulił się obrażony do mojej piersi. Bill patrzył na nas rozbawiony.
- Chyba się obrażę. - Zachichotał. - Mój syn plus piersi. Moje piersi!
- Są moje. - Burknęłam. - A mój syn ma prawo je tulić.
- Wczorajszej nocy kiedy je ssałem, twierdziłaś, że są jednak moje. - Wybuchnął śmiechem.
- HA HA HA. - Rzeczywiście, wczorajszej nocy się kochaliśmy...
Pewnie śmiałby się jeszcze długo, gdyby nie to, co stało się kilka sekund później. Masywne drzwi rozwarły się, a do sali wtoczył się niewielki, krępy mężczyzna. Rozpoznałam w nim nadwornego kuriera.
- Panie... - Szepnął zadyszany. - Panie... wojna!
Bill otworzył szeroko oczy. Spojrzał na mnie przerażony i wstał. Wyciągnął rękę po zwój pergaminu zapisany drobnym pismem, w którym rozpoznałam kaligrafię Toma. Wiedziałam, że wyjechał ze dwa tygodnie temu, ale nie miałam pojęcia, że wywołał wojnę!
- Ludzie się buntują... Brat mówi, że powinienem przyjechać na front... Mamy wojnę... Cholera jasna. - Głos trząsł mu się niesamowicie.
W takim stanie widziałam go tylko wtedy, tej nocy kiedy ojciec uprowadził mnie z sali balowej. Był blady, przerażony.
- Muszę jechać natychmiast...
- A Nicolas? - Zapytałam z nadzieją. Może zostanie... ze względu na dziecko.
- Nie. Nie mogę Kate. Ja... Ja was bardzo kocham. - Chlipnął. Z oka pociekła mi łza. - Nie płacz, nie płacz proszę. Wrócę. Obiecuję, że wrócę.
- Już jedziesz? Nie poczekasz, nawet do jutra? - Zapytałam zrozpaczona.
- A co mam zrobić? Tom napisał "natychmiast". Muszę pomóc. Wrócę, obiecuję. Niedługo się zobaczymy. Będę pisał, przysięgam. Pożegnamy się?
- Tak..., tak jasne...
Wstałam i przytuliłam go mocno. Nie potrafiłam zatrzymać łez.
- Proszę, dbaj o siebie. Nie daj się zabić. Kocham Cię! Kocham! - Szepnęłam mu do ucha.
- Ja Ciebie też. Musisz się trzymać. Nigdy, nigdzie Cię nie zdradzę, jasne? Będę z Tobą sercem.
Podniósł mój podbródek i delikatnie ucałował usta. Raz, drugi, aż w końcu całował namiętnie, ku dziwnemu spojrzeniu Nico. Spojrzał na syna i przytulił go mocno.
- Pamiętaj o tatusiu synku... Dobrze? Tatuś też będzie o Tobie pamiętał. Kocham Cię Maluchu. Rośnij dla mnie, dobrze? Musisz być małym mężczyzną, zaopiekuj się mamą... Kiedy taty nie będzie.
- Jedzies gdzies tatusiu? Zabiezes mnie i mamusie? - Zapytał ciekawsko chłopiec.
- Nie mogę Kochanie. Nie mogę.
Złapałam męża za rękę. Bałam się, że już nigdy go nie zobaczę. Jeszcze raz zatopiłam się w tych ramionach pełnych bezpieczeństwa.
- Panie... - Odchrząknął mężczyzna.
- Już idę...
Trzymałam go za rękę do ostatniej chwili. Do ostatniej chwili patrzyłam w jego załzawione oczy, w których widziałam tylko wielką dawkę miłości. Jego palce uciekały mi z dłoni, aż w końcu całkowicie je puściłam. Spojrzałam na niego po raz ostatni. Zniknął. Nie wiem, czy jeszcze kiedyś go zobaczę. Wszystko zostało na mojej głowie... Pałac, królestwo... Osunęłam się na podłogę i zanurzając twarz w dłoniach rozpłakałam się. Tak, po prostu. Leżałam na podłodze i płakałam. Nicolas ułożył główkę na moim brzuchu i leżał spokojnie tuż przy mnie.
- Mamusiu... Kiedy tatuś do nas wróci? - Zapytał po chwili.
Podniosłam się i przytuliłam go mocno.
- Nie wiem Kochanie... Nie wiem...
Życie stało się koniecznym koszmarem. Mąż napisał następnego dnia. Wojna się rozpoczynała, wampiry postanowiły wybić ludzi. Tylko czy mają tyle sił? Następnego dnia okazało się, że Królowa jest w kolejnej ciąży. Nie mogła powiadomić o tym męża, ze względu na to, że w pierwszym liście zabronił jej pisać. Podobno pałac był chroniony zaklęciami, więc nie mogła z niego wychodzić. Załamana, ciężko przeszła ciążę z córką. Urodziła, po czym wpadła w depresję poporodową. Nie dawała sobie rady. Nie miała męża, a w prezencie od losu dostała maleńką córeczkę, którą musiała się zająć. Tak samo jak Nicolasem. Dziewczynce nadała imię Amelia. Wiedziała, że by mu się spodobało. Dopiero kiedy babcia i położna zaczęły pomagać jej w opiece nad maleństwami, mogła w spokoju się przespać. Codziennie kilka razy czytała list od męża. Po upływie dwóch tygodni zatrzymała wiek obojga dzieci. Zrozumiała, że musi żyć dalej, bez względu na to, co dzieje się na froncie. Załatwiła sobie telewizor w pokoju, posiłki były przynoszone. Nigdzie się stamtąd nie ruszała. Wieści z wojny dochodziły do niej głównie za pośrednictwem ludzkich wiadomości. Nie mówili jednak nic o wampirach. Wiedziała tylko, że ludzie mają znaczną przewagę. Czas dłużył się, mijały miesiące. Czuła pustkę. A może w ogóle przestała czuć? Nie cieszyła się z dzieci, przestała się uśmiechać. Nosiła małą na rękach, jednak było to zimne, bezuczuciowe. Często mówiła do niego, miejąc nadzieję, że gdziekolwiek jest usłyszy jej ciche wołanie.
Po roku wrócił Tom. Zmarnowany, ale wrócił. Nicole nie posiadała się ze szczęścia, widząc go przy sobie i przy dziecku. Bill jednak się nie pojawił. Tom oświadczył jej, że mąż zniknął już pół roku temu. I prawdopodobnie już nie żyje. Nie wierzyła w to. Nigdy by nie uwierzyła, że jej mąż... że już go nie ma. Codziennie spoglądała tęsknie ku ogrodom i drodze do zamku, szukając wzrokiem czarnowłosej sylwetki. Nigdy jednak się nie pojawiła.
Minęło 114 lat. Kate nadal była samotną matką. Nigdy nie spojrzała na innego mężczyznę. Był zimny, pochmurny i deszczowy dzień sierpnia, a ona siedziała samotnie w ogrodzie, myśląc o mężu. Właśnie zdała sobie sprawę, że dziś mija 115 lat, odkąd ostatni raz go widziała. Pomyślała, że jeśli nie wróci do 150 lat, odblokuje dorastanie dzieci. Że pewnie... Pewnie ułożył sobie życie od nowa. Z inną kobietą, z nowymi dziećmi. Jeśli jest mu lepiej... To może...

Przysiadłam delikatnie na trawie, pod wierzbą płaczącą. To już 115 lat... Jak ten czas leci. Może naprawdę... nie żyje? Nie, nie....
Mały niezdarnie przyszedł do mnie i wdrapał się na moje kolana. Amelka spała w pokoju pod opieką babci.
- Mamusiu... A cy to jest prawda, ze tatuś nas nie kocha? - Zapytał powoli.
- Kto Ci nagadał takich głupot?! - Wykrzyknęłam zdenerwowana.
- Caroline od wujka Doma... Bo ona mówi, ze jej tatuś wlócil, a nas nie! - Rozpłakał się.
Caroline to córka Nicole i Toma. Oni również zatrzymali jej wiek, ale na czterech latkach. Zamierzają go odblokować, za jakiś rok. Twierdzą, że nacieszyli się już ruchliwą, natarczywą Księżniczką.
- Tatuś Cię kocha. Pamiętasz, co Ci mówił, kiedy wyjeżdżał?
- Tak...
Okno w naszym pokoju rozwarło się na oścież. Babcia krzyczała do mnie z góry:
- Kate! Mała wstała i płacze! Musisz ją nakarmić, chodź tutaj!
Wzięłam Nico na ręce i pośpiesznie wróciłam do pokoju. Dałam małemu zabawki i cierpliwie nakarmiłam płaczącą dziewczynkę.
Wieczorem ułożyłam oboje do snu. Amelię do jej kojca, Nico do łóżeczka. Sama ułożyłam się w wielkim łożu, pustym, bez zapachu i smaku mojego męża. Ktoś zastukał do drzwi.
- Nie ma nas! Odejdźcie! - Burknęłam.
Ktoś za drzwiami był bardzo natarczywy. Zastukał ponownie.
- Cholera jasna... - Zeszłam z łóżka i włożyłam nogi w kapcie. Nieco zdenerwowana podczołgałam się do drzwi i otworzyłam je.
Zobaczyłam mężczyznę w łachmanach, wyciągającego ku mnie rękę w proszącym geście. Miał poszarpane, długie, czarne włosy sięgające prawie do połowy pleców, brudne dłonie i paznokcie, ale za nic nie mogłam dostrzec jego twarzy. Zauważyłam tylko łzę skapującą z czubka nosa.
- Halo... Proszę Pana, niech Pan nie płacze... Chce Pan coś zjeść? - Złapałam go za dłoń.
Nie wiedzieć czemu wydała mi się znajoma, jej kształt taki... taki cudowny że... Nie, nie! Przecież kocham męża, a to... a to jakiś biedak... Tak nie można!
Poczułam jak mocno ściska moje palce i kiwa głową, zgadzając się na moją propozycję. Pociągnęłam go do środka.
- Może chciałby się Pan odświeżyć?
Ponownie kiwnął głową i sam wszedł do łazienki. Dziwny gość... Skąd wiedział, że tam jest? Równie dobrze mogła to być garderoba, albo jakiś schowek... Usłyszałam plusk lejącej się wody. Klasnęłam na służbę, która pośpiesznie przyniosła mi syty posiłek. W końcu mężczyzna wyszedł z łazienki, wciąż ubrany w te szmaty.
- Nie chce Pan jakichś ubrań? Myślę, że znajdę coś... - Podeszłam do szafy.
Wyciągnęłam z niej spodnie, koszulkę i kurtkę Billa. Już chyba nie wróci... Przecież oddaję biednemu...
Kiedy się odwróciłam, drżącymi palcami rozrywał kurczaka. Położyłam ubrania tuż przy nim. Kiwnął głową w podziękowaniu.
- Przepraszam, że tak pytam... Jest Pan wampirem? - Ciekawość wzięła górę nad królewskimi manierami.
Ponownie kiwnął głową na tak. Może nie umie mówić? Zauważyłam kolejne łzy spływające po jego twarzy. Burza włosów przysłaniała oczy, siedział z pochyloną głową.
- Eem... Pan tak ciągle płacze... Ma Pan chore oczy? Chcę pomóc! O co chodzi?
- Bo ja... wreszcie w domu... Z Tobą... Ale Ty mnie nie poznajesz... - Szepnął.
- Mieszkałam tutaj z mężem... Nie znam Pana... - Powoli kręciłam głową.
- Na pewno? - Zapytał.
Głos miał aksamitny, pełen ciepła. Taki... taki dobry.
- Tak, nie znamy się.
- Dziękuję za wszystko. Ja... pójdę. Naprawdę dziękuję. - Złapał za ubrania i kierował się do wyjścia.
Chyba orientacyjnie, z przyzwyczajenia odgarnął włosy. Kątem oka dostrzegłam kolor jego tęczówek. Już miał wyjść, kiedy złapałam go ponownie za rękę.
- Poczekaj. Nie idź, zostań. Połóż się ze mną. Jestem pewna, że jednak się znamy. Bądź przy mnie... Ze mną.
Byłam prawie pewna, że się nie mylę. Jeśli jednak bym się pomyliła... nie, to nie możliwe. Nigdy się nie zapomina takiego koloru. Koloru tęczówek mojego syna. Koloru czekoladowego - takiego, jak oczy męża. Dopiero teraz skojarzyłam czarne włosy i ten dotyk. Długie palce i wąskie paznokcie. Drobny nosek i usta, po których ściekały rzewne łzy.
- Ściągnij te łachy. - Spojrzał na mnie dziwnie. - No już, ściągaj! Dzieci śpią, nikt tego nie zobaczy.
Rozebrał się powoli. Był zaniedbany, wychudzony, żebra wystawały mu spod zwisających płatów skóry. Był bardzo chudy. Stał przede mną nagi, tak jak kiedyś. Tylko... kiedyś był zdrowszy, pełen życia... Podeszłam do niego i mocno go przytuliłam. I on wtulił się we mnie.
- Billy... Bill... Mój, wróciłeś! Gdzie byłeś przez tyle lat?! - Płakałam.
- Cii... Księżniczko... Obudzisz Nicolasa... Połóżmy się. Ale nie płacz już! Jestem. Noo, przecież jestem Kochanie... - Pociągnął mnie do łóżka.
Wtuliłam się w tego chudego, zarośniętego faceta, którego jeszcze piętnaście minut temu nie znałam. A teraz okazał się moim mężem.
- Będę opowiadał. Dobrze? - Kiwnęłam głową, na zgodę. - No więc wiedziałem co się dzieje. Kurier doniósł mi, że mamy córeczkę. To ta prześliczna dziewczynka w kojcu? A ten dzielny mężczyzna, to pewnie Nicolas?
- Zgadza się. Ale nie chcę go budzić. Dowie się rano. Mów dalej. - Zachęcałam.
- No więc wyruszyłem do domu. Nikomu nic nie powiedziałem. Wyszedłem w nocy. Wiedziałem, że mam w dupie tę wojnę i że zostałem ojcem. I muszę zobaczyć moją córkę. Złapali mnie ludzie. Jestem Królem, więc wiadomo, że od razu mnie uwięzili. Chcieli mnie zabić, ale postanowili Cię szantażować, żebyś zabiła Nicolasa... Wiesz... Nie ma kontynuacji rodu. Zabiliby mnie i Toma. Ale Ty nie odpowiadałaś... W końcu, któregoś dnia jeden z nich, taki starszy... Przyniósł mi Twoje zdjęcie z małą. Powiedział, że ma na imię Amelia. Rozpłakałem się. Obie byłyście takie piękne... A on... Wypuścił mnie i kazał uciekać. Uciekać do domu. Szedłem przez las, a potem przez góry. Wczoraj dotarłem do naszego jeziorka. Nocowałem tam, pod wierzbą. A dziś nocuję przy żonie... Poczekaj. - Sięgnął do łachmanów i wyciągnął z nich maleńki, błyszczący krążek, wciskając go na palec. - Żonaty...
- Obrączka... - Pokazałam mu swoją dłoń. To jedyny pierścień, którego nie ściągnęłam od dnia ślubu.
Przytulił się mocniej. Całą noc nie spaliśmy, patrząc sobie w oczy. Oboje płakaliśmy ze szczęścia, całując czule swoje usta.
Seks przyjdzie z czasem. Na razie cieszymy się bliskością i czułością. Następnego dnia wszyscy dowiedzieli się, co się stało. Tom prawie płakał widząc brata, który po fryzjerze i wizycie w salonie kosmetycznym odzyskał dawny wygląd. Powoli zaczyna też przybierać na wadze. Nicolas rozpoznał tatę, zupełnie przeciwnie niż ja. Mądre dziecko. Amelka chyba też wyczuła kim jest ten Pan i właśnie przy nim nigdy nie płacze. Wojny nie wygraliśmy. Bill zarządził pokój między rasami. Cudownie nam się układa. Wszystko wraca do normy, a nawet jest lepiej niż było. Za chwilę jedziemy nad jeziorko razem z dziećmi. Muszę lecieć. Aha! Gdyby ktoś z was przypadkiem to przeczytał i spotkał mojego męża gdzieś na którymś z korytarzy pałacu, niech mu powie, że bardzo go kocham.
Dziękuję wam za wszystko.
Kate Kaulitz.
"Zatrzasnęła skórzaną okładkę książki, która jeszcze przed miesiącem była zupełnie pusta. Zapisała wszystkie kartki. Pora wypocząć z dziećmi nad jeziorem. Odłożyła pióro, wstała i odeszła na kilka kroków od biurka. Łza zakręciła jej się w oku. Czy to koniec historii, którą tworzyła przez tyle lat razem ze swoim mężem? Nie, na pewno nie. Przecież mają dzieci. A może i wnuków się doczekają. Odwróciła się i spojrzała na książkę spoczywającą na drewnianym blacie. Machnęła ręką, a na okładce pojawiły się złote litery 'Historia pewnej miłości'. Otarła łzy rękawem sukni i odwróciła się. Spisała wszystko, co chciała. W końcu jest Anielicą... Może ktoś kiedyś wejdzie tutaj, żeby to przeczytać. Ona sama na pewno jeszcze kiedyś tu wróci. Może z mężem? Ale póki co nie musicie się o nią martwić. Na pewno da sobie radę. Postawiła kilka kolejnych kroków i stanęła w drzwiach. Postanowiła już się nie odwracać. Wyszła i zatrzasnęła za sobą drzwi."
~~**~~
To już... Wszystko. Dziękuję wam jeszcze raz. Serce mi się kraja, ale wszystko się kończy i zaczyna. Z Kate i Billem możecie się spotkać na kolejnym blogu. A teraz cóż... KONIEC ;).

Kate 22/08/2008 19:33:39 [Powrót] Zostaw łzę...Kropelkę krwi duszy...



Hej :) Świetne zakończenie !! :)
A u mnie nowy odcinek jeśli masz chęć to zapraszam :)
Buziaki
Asieńka 25/09/2008 19:04:15
| brak www IP: 83.19.104.34

Hey, blog świeny nawet opo, czekam na newsa, i zapraszam cie do mnie na www.przez-zycie-w-wspomnieniach.blog.onet.pl
AneCZka 23/09/2008 23:39:11
| brak www IP: 87.99.98.183

Piekne zakończenie..:) w ogóle piękne opko:) bardzo dobrze i ciekawie piszesz... potrafisz wciągnąć i zaciekawić treścią... pozdrwiam i odwiedzę Cię na nowym blogu... pozdrawiam papaś =D xD
milka91 2/09/2008 19:57:49
| brak www IP: 82.177.200.19

Cudownie to zakończyłaś. Szkoda, że to już koniec, ale cieszę się, że bedziesz kontynuować to, co zaczęłaś. Opowiadanie było wspaniałe i inne od wszystkich i właśnie to czyni je według mnie najlepszym.
Ania 28/08/2008 11:47:55
| brak www IP: 83.19.103.146

Och... piękne ;-*** Aż się popłakałam na końcu. Szkoda, że już kończysz ;-( Jak będziesz jeszcze pisać jakieś opowiadanie to daj znać na e-mail lub na gg 4790385 ;-*** Całuję i pozdrawiam ;-****
Justysia_Billuś 28/08/2008 09:32:08
| brak www IP: 87.207.172.9

KONIEC. Szkoda... Wielka szkoda... Ta historia... To była najpiękniejsza rzecz, jaką czytałam w życiu... Nigdy nie zapomnę z jaką ciekawością czekałam na kolejną notkę... Kiedy czytałam twoje opowiadanie na moj-swiat.blog4u.pl myślałam, że nic piękniejszego nie może powstać... Myliłam się... Udowodniłaś to własnie tym opowiadaniem... Cóż... Nie mogę powstrzymać płaczu i wiesz co? Chyba jeszcze raz przeczytam to opowiadanie... Od początku...
Buziam :*
Kate 24/08/2008 20:19:24
| brak www IP: 79.189.128.166

Jak bys mogła to podaj mi twoje wszystkie blogi pod ten nr gg:342325
Adziaxxx 23/08/2008 14:36:24
| brak www IP: 78.133.161.194

Poprostu Bosko!!!!!!
Szkoda ze to juz koniec ;/
Adziaxxx 23/08/2008 14:32:30
| brak www IP: 78.133.161.194

o boze.... aż si wzruszyłam. serio!
moniczkath 23/08/2008 13:37:14
| brak www IP: 194.181.133.234

Szkoda że już kończysz z pisaniem tego opowiadania...Podaj mi pod numer 13880725 wszystkie twoje blogi ;)
carola 23/08/2008 09:15:27
| brak www IP: 82.143.160.41








Foto by Kyrette
Lay by Penalty

More?==>click!




Foto by Kyrette
Lay by Penalty

More?==>click!